–  Jestem dumna, że jestem Polką. Otworzyliśmy zarówno nasze serca, jak i domy, by przyjąć obcych sobie ludzi, którzy doznali tragedii, jaką przyniosła wojna na Ukrainie, będąca wynikiem zachowawczych międzynarodowych decyzji politycznych – mówi Małgorzata Rosołowska-Pomorska, właścicielka znanej polskiej marki i firmy „Adrian”, która systematycznie, od wielu lat zachęca społeczeństwo do refleksji, dzięki kampaniom, których niekonwencjonalny przekaz, czasem kontrowersyjny, staje się tematem debat w przestrzeni publicznej. Tegoroczne hasło „Hipokryzja rodzicielką wojen i tyranów” jest głośnym, wyraźnym i odważnym sprzeciwem zarówno wobec konfliktu zbrojnego za naszą wschodnią granicą, jak i światowej polityki.

 

 

Każda z kampanii społecznych „Adriana” jest autorskim pomysłem Małgorzaty Pomorskiej-Rosołowskiej, która w ten sposób przekazuje swój osobisty apel promujący ważne wartości. Często jest to bunt i protest wobec negatywnych zjawisk obecnych w społeczeństwie czy polityce. Kampanie „Adriana” zawierają prowokujące przesłania, mówiące o sprawach, o których się często milczy, m.in. niepełnosprawność, choroby onkologiczne, alkoholizm, mniejszości seksualne, przemoc domowa, łapówkarstwo, czy depresja, samotność i osobiste dramaty, które doprowadzają do samobójstw.

 

Tegoroczna odsłona kampanii społecznej „Adriana” znów zmusza do refleksji. Zdjęcie zniszczonych lalek z hasłem „Hipokryzja rodzicielką wojen i tyranów” jest przekazem ciężkim, ale prawdziwym. – Nie mogłam przejść obojętnie wobec tego, co się dzieje obecnie w środku Europy. Mam wrażenie, że wojna odbywająca się za naszą wschodnią granicą jest trywializowana w wielu krajach, zwłaszcza przez tę część społeczeństw, które łatwo dają się ponieść medialnym manipulacjom, do których nie dociera skala dramatu – zaznacza M. Rosołowska-Pomorska, i dodaje: – Ważną częścią tej grupy są dzieci i młodzież, które również powinny być świadome tego, co dzieje się na Ukrainie, stąd metafora zniszczonych lalek. Zdjęcie jest także jednoczesnym odniesieniem do dzieci, które cierpią przez tę wojnę. To jest tylko symboliczne zobrazowanie prawdziwego dramatu, który odbywa się na Ukrainie. Rzeczywiste obrazy są codziennie obecne w mediach i nie da się od tego uciec. Naszym obowiązkiem, jako społeczeństwa, jest być w pełni świadomym tej sytuacji.

 

Jak zaznacza właścicielka „Adriana” decyzja o takiej formie tegorocznej akcji zapadła spontanicznie w ciągu kilku dni od wybuchu wojny na Ukrainie. Pierwotny plan, który opracowywany był od ub. roku, był zupełnie inny.
– Uznałam jednak, że jakikolwiek inny przekaz w kontekście tego, co się aktualnie dzieje, jest przeze mnie nie do przyjęcia. Mając świadomość ryzyka, jakie podejmuję, postanowiłam tegoroczną kampanię wykorzystać do głośnego zakomunikowania, że tym, co doprowadziło nie tylko do aktualnej wojny na Ukrainie, ale wszystkich innych konfliktów zbrojnych, zwłaszcza ostatnich lat, m.in. w Czeczenii, Gruzji, Donbasie, na Krymie, czy w Syrii, gdzie w Aleppo użyto broni chemicznej przeciw ludności cywilnej, jest zakłamanie, cynizm i korupcja polityków. Ma to znaczący wpływ na obecną inwazję Rosji na Ukrainę i nie ma na to żadnego usprawiedliwienia. Gdyby nie polityka milczącej akceptacji, nie stosowania ustaleń, europejskiego uzależnienia energetycznego od Rosji, być może nie doszłoby do eskalacji konfliktu, który tak naprawdę trwa od kilku już lat i niesie olbrzymią tragedię niewinnych ludzi. To Europa, kupując surowce od Rosji, a w Chinach lokując firmy, by utrzymać dotychczasowy poziom zysków, przyczyniła się do tego, że te dwa państwa stały się potęgami gospodarczymi, politycznymi i militarnymi. Jak pokazały ostatnie dwa lata pandemii, Chiny, przerywając łańcuchy dostaw, mogą w pełni zakłócić funkcjonowanie europejskiej gospodarki, a nawet doprowadzić do jej katastrofy. Rosja natomiast przez lata  budowała swój potencjał, w oparciu o  pieniądze płynące głównie z Niemiec. Brak reakcji europejskich polityków na podejmowane latami przez Federację Rosyjską bezkarne działania, poskutkowały dzisiejszą tragedią na Ukrainie. Tylko heroizm obywateli tego kraju sprawia, że Polska nie podzieliła jego losu. Szczyty hipokryzji osiągają również instytucje unijne, których przedstawiciele ściskają  dłonie, gratulują otwartości serc i bezinteresownej pomocy, nie przekazując wsparcia finansowego na  ukraińskie matki i dzieci, które w Polsce znalazły schronienie. W aktualnej kampanii „Adriana” odniosłam się do wojny na Ukrainie, ale hipokryzja jest obecna na wielu innych płaszczyznach. Jako społeczeństwo pośrednio mamy na to wpływ, podejmując decyzje przy urnach wyborczych. Warto dogłębnie się zastanowić na kogo oddajemy swój głos. Jeśli nam, wyborcom nie będzie przeszkadzała obłuda polityków, brak wiarygodności wypowiadanych słów i okrucieństwa, których za społecznym przyzwoleniem dopuszczają się tyrani, świat ciągle będzie kąpał się w krwi, a szaleńcy unikali odpowiedzialności – nie kryje rozgoryczenia Małgorzata Rosołowska-Pomorska.

 

Przedsiębiorstwo „Adrian” obecne na rynku od 1984 r.,  jest jedną z najbardziej znanych  polskich marek branży pończoszniczej, uznanych nie tylko na rodzimym rynku, ale w wielu krajach na całym świecie, także w tak odległych zakątkach, jak Iran, Japonia czy krajach afrykańskich. Niewątpliwym sukcesem było wejście na hermetyczny rynek francuski, na którym produkty „Adriana” stały się prawdziwym hitem. Firma od blisko 40 lat konsekwentnie ugruntowuje pozycję polskiego lidera w swojej branży. W fabryce w Zgierzu w woj. łódzkim każdego miesiąca powstaje ponad milion par rajstop (damskich i męskich) i pończoch w oparciu o doskonałe przędze i przy zastosowaniu najwyższej jakości elastomeru Lycra.

 

Firma nieustannie się rozwija, mimo trudności, związanych z dwuletnią pandemią, brexitem, aktualną wojną na Ukrainie, zachwianiem międzynarodowych stosunków gospodarczych pomiędzy przedsiębiorstwami, szalejącą inflacją, podwyżkami cen energii, „Adrian” nieustannie inwestuje. Ostatnio m.in. w maszyny do produkcji rajstop, głównie wzorzystych. –  Kryzysy nie będą trwały wiecznie. Trzeba iść do przodu. Chcąc zwiększać sprzedaż musimy poszukiwać nowych rozwiązań technologicznych, podnoszących atrakcyjność oferowanych produktów – mówi właścicielka „Adriana”. Nowe urządzenia zwiększyły możliwości wykonania jeszcze bardziej skomplikowanych wzorów, na które jest coraz większe zapotrzebowanie nie tylko za granicą, ale także w Polsce. Z kolei w kontekście trendów ekologicznych na rynku pojawiły się rajstopy wykonane z przędzy, pochodzącej z recyklingu. Kolejne inwestycje obejmować będą zakup dwudziestu maszyn do produkcji skarpet, z czego ponad połowa już pracuje w firmie. Wymaga to rozbudowy zakładu produkcyjnego, która już się rozpoczęła. Nowa inwestycja jeszcze bardziej zdywersyfikuje ofertę produktową firmy i umocni jej pozycję na rynku.

 

Magdalena Tułecka, Jacek Majewski